Technika podróżnika

Dla kochających słońce – jak opalić się szybko, naturalnie i na brązowo

Wiele z nas jak tylko zaczyna ukazywać się na horyzoncie pierwsze gorące słońce robi tak zwany podkład przed wakacyjną codzienną rutyną, aby nie narazić naszego ciała na nadmierną jego dawkę w wakacje, które zazwyczaj planujemy już w styczniu… w końcu to jest ten czas, gdy szef czy szefowa nakazują wpisywać się w kartę urlopową pół roku wcześniej.

Większość doskonale wie, że najgorsze co można zrobić to wyfrunąć hen daleko na wymarzone wakacje, na które odkładaliśmy swoje zaskórniaki przez kilka ostatnich lat dosłownie bladym jak pupcia noworodka.

Ten kto tak już kiedyś zrobił z pewnością pamięta ból całego ciała od poparzeń po pierwszym wylegiwaniu się na cudownej i idealnej plaży. Resztę dni wakacyjnych trafił szlag, gdyż z bólu odechciewało nam się wyjść następnego i kolejnego dnia na zewnątrz…

Najchętniej spędziłoby się wakacje w takiej sytuacji w pokoju hotelowym, lecz żal tych słonecznych dni na oglądanie telewizji  w pokoju dodatkowo w obcym dla nas języku, z którego i tak niewiele zrozumiemy.

Z drugiej jednak strony zdajemy sobie sprawę z tego, że nasłonecznianie naszego ciała stopniowo od końca kwietnia czy początku maja dzień w dzień i z dnia na dzień z dłuższym nakładem czasowym może jedynie doprowadzić naszą skórę do ogromnych problemów… nawet do raka skóry, który ostatnimi czasy sieje większe spustoszenie wśród ludzi kochających słońce i myślących, że choroba mnie nie dotyczy, gdyż przecież zabezpieczam się używając kremów z dużymi filtrami.

Z trzeciej strony cała niekończąca się sterta „pomagaczy” i przyspieszaczy opalenizny, bądź nawet kremy, które nadają naszej białej skórze sztucznego ciemnego odcienia. Czy naprawdę warto tak katować swoją skórę tylko po to aby koleżanka zazdrościła nam po powrocie z wakacji tego, że wyglądamy pięknie.

Opalanie się i sterydy stanowią problem tylko, jeżeli planujesz długo żyć.

Chuck Palahniuk

Najważniejsza sprawa!

  1. Pamiętaj, że od dawna silna opalenizna przestaje być modna! Zastępuje ją skóra lekko muśnięta słońcem.
  2. Blada cera jest co raz to bardziej pożądana, a wiecie dlaczego? Bo promienie UV są jednym z głównych czynników starzenia się skóry, a dla kobiety ważniejszy powinien być młody wygląd niż ciemna opalenizna, która zdecydowanie bardziej nas postarza!!!!

 

I w końcu przejdźmy do sedna

Jest coś tak bardzo oczywistego i naturalnego co zarówno sprawi, że opalanie się nie będzie przynosiło Tobie bólu związanego z poparzeniami skóry i będziesz mogła spokojnie wylegiwać się na plaży i cieszyć się słońcem. Jeśli jednak tego potrzebujesz i nie masz zamiaru oszczędzać swojego ciała i w miarę możliwości się przed nim chować.

Poza wszystkimi kremami z wysokimi filtrami, które są obowiązkowe nawet w pochmurną pogodę, bądź zimą wystarczy jeść marchewkę!

Dokładnie tak!

Jednego roku jadłam każdego dnia po jednej wielkiej marchwi już od połowy marca i to w zupełności wystarczyło.

Stratą czasu jest opalanie się już od pierwszego pojawienia się ostrego słońca – co również swego czasu czyniłam i fakt faktem byłam ładnie opalona, lecz wiązało się to z lekkimi poparzeniami.

Pamiętajcie, że straconego czasu już nie odzyskamy, więc po co mamy go marnować na wylegiwanie się godzinami w pełnym słońcu, kiedy w tym czasie możemy na wiele innych sposobów cieszyć się swoimi wakacjami, na które czekaliśmy cały rok!

To jest ten typ kobiety, że gdyby opalenizna wyszła z mody, to brałaby urlop w listopadzie.

Tomasz Jachinek

 

Kiedy jadłam marchew moja skóra bez wychodzenia na dwór przybierała pięknej barwy. Kiedy wyjechałam na swoje wakacje na początku czerwca moja skóra była tak pięknie brązowa, że nigdy wcześniej, ani nigdy później tak nie wyglądałam!

Muszę się przyznać do swojej głupoty… wtedy nie używałam w ogóle żadnych kremów z filtrami, a tamte wakacje  spędziłam w Grecji, gdzie temperatura przekraczała 35 stopni. Mimo nie używania żadnych filtrów ochronnych nie doznałam żadnego poparzenia.

Spożywanie marchwi przez tak długi czas nie dość, że ochroniło moją skórę przed gorącym słońcem i poparzeniami, które powoduje, to jeszcze nadało jej pięknego blasku! Efekt był niesamowity.

Next Post

9 Comments

  1. Ela - themomentsbyela.pl Maj 16, 2018

    Warto trochę się poopalać ale bez przesady. Ja nie cierpię wylegiwać się na plaży, zwyczajnie mi się nudzi, ale spacery brzegiem morza czy oceanu to już zupełnie inna bajka. Super, że przypomniałaś mi o marchewce, do moich sierpniowych wakacji jeszcze ma szansę zadziałać 🙂

  2. Mariusz Maj 15, 2018

    Rewelacyjny pomysl. Moze moja zona dla odmiany na kolejnym urlopie poswieci wiecej czasu na zwiedzanie ze mna okolicy, a nie na lezeniu przez caly dzien bez sensu na plazy i opalaniu sie tylko po to aby kolezani w pracy zazdroscily jej pieknej pogody. Nigdy nie zrozumiem kobiet. Jak mozna smażyć posladki od rana do wieczora i tak przez caly tydzien, kiedy w tym czasie mozna lepiej poznac miejscowosc, w ktorej sie jest. Koniec koncow po powrocie z wakacji jedyne co potrafi powiedziec naszym znajomym to Miasto i Panstwo w ktorym sie znajdowala… kocham ja mimo, ze nie rozumiem. Ale i tak najbardziej zalamuja mnie ludzie, ktorzy leca na drugi koniec swiata po to aby spedzic swoje wakacje na leżaku przy basenia hotelowym. Uderzylas w punkt. Rewelacyjny post.

    • Nikola Maj 15, 2018 — Post Author

      Ja również kocham wylegiwać się na plaży i wsłuchiwać w szum rozbijających się o ląd fal, lecz nie wyobrażam sobie aby tak spędzić całą swoją podróż. W końcu nie ważne gdzie pojedziemy, zawsze znajdzie się w tamtym miejscu coś nowego do zobaczenia czy poznania 😉

  3. Magda Maj 14, 2018

    Ja tam nie wychodzę w lecie z domu bez kremu do twarzy z filtrem min 20. Bladziochem jestem i bardzo szybko mnie łapie – a opalam się na raczka 😛
    O sposobie z marchewką albo z kubusiem lub karotką słyszałam wiele dobrego. Ale to chyba chodzi o te nasze polskie marchewki z pola 😛 a nie o te biedronkowe co to nie wiadomo skąd pochodzą.

  4. ochblog Maj 14, 2018

    Czytałem Ciebie i się uśmiałem. Pamiętam, jak chodziłem do szkoły średniej panowała moda (szczególnie wśród dziewcząt) na solarium, opalenizna na mahoń. Naprawdę to był must-have! Całe szczęście, że ta moda odeszła do lamusa. Naturalne jest piękne i wszystko z rozwagą. Pozdrawiam serdecznie!

    • Nikola Maj 15, 2018 — Post Author

      Wszystko jest dla ludzi tylko trzeba wiedzieć jak z tego korzystać, w końcu słońce to naturalna bomba witaminy D dla naszego organizmu 😉

  5. Maja Maj 11, 2018

    W sumie masz rację… Kiedyś jak byłam dzieckiem to codziennie piłam przez jakieś dwa miesiące soki kubusie i bylam marchewkowa 😉

    • Nikola Maj 11, 2018 — Post Author

      Oczywiście zdecydowanie lepiej jest jeść surową marchew niż wypijać soki, które jednak w pewien sposób poddaje się obróbce.

Leave a Reply

© 2018 Technika podróżnika

Theme by Anders Norén