Technika podróżnika

A delfiny prowadziły nas na samą wyspę Skiathos…

 

Bardzo mało popularna a jednocześnie zachwycająca swoim malowniczym pejzażem białych domków na wzniesieniach wyspa Skiathos, która przyciąga swą indywidualnością i elegancją… ale zacznijmy od początku, jak to rzekomo trzeba, czyli rejsu na wyspę!

Wstaliśmy z samego rana. Dla mnie wstawanie o tak wczesnej godzinie to duży wysiłek, już nie mówiąc o takim wyczynie w wakacje! Niestety wyższa konieczność. Tego dnia mieliśmy zaplanowaną wycieczkę z biura podróży na wyspę Skiathos. Wcześniej wspominałam, że Paralia Katerini mi nie przypadła do gustu. Jakoś nie potrafiła mnie zauroczyć, ale to co zobaczyłam później schodząc z pokładu statku…

Wróćmy do rejsu. Z rana byłam nie do życia, tym bardziej, że spacerowałyśmy do późna z nowo poznanymi wczasowiczami po Paralii. Tylko w godzinach wieczornych miejscowość tętniła życiem i była w miarę do zniesienia. Wróciłam o godzinie 4 nad ranem, natomiast o 7 musiałam już wyjeżdżać, tak więc było…  Po tym, jak już zwlekłam się z zachęcającego mnie jak nigdy dotąd, najwygodniejszego łóżka na świecie musiałam niczym zombie z odmawiającymi posłuszeństwa kończynami dolnymi zejść po bardziej stromych schodach niż były dzień wcześniej, zmusić swoje ciało do tego aby usiadło na okropnie niewygodnym krześle i z kompletnym brakiem apetytu, który był związany z porą dnia przeznaczoną do snu, zmusić się do jedzenia. Tak, to są właśnie te momenty w moim życiu, w których zmartwychwstaję! Takie są skutki trzygodzinnego odsypiania tych wszystkich kilometrów, które się przeszło dnia poprzedniego. Dosłownie na przysłowiowego śpiocha wczołgałam się na pierwsze, lepsze miejsce do kontynuowania swojego spania.

Poirytowana faktem zmiany miejsca na statek, z oburzeniem wysiadłam z nawet wygodnego autokaru dalej niedospana. Pani przewodnik z uśmiechem na twarzy i z żartem związanym ze wczesnym wstawaniem wprowadziła nas na pokład. Tam w bardzo sympatyczny sposób powitała nas rodzina, która zarządzała swoim stateczkiem i właśnie w taki sposób zarabiała swoje pieniążki. Typowo rodzinny interes. Jak u nas w Polsce rodzinne interesy raczej rzadko się sprawdzają, tak w Grecji z tego co widziałam jest to bardzo popularne, więc najwyraźniej musi się sprawdzać. Najwyraźniej Grecy cenią sobie rodzinę ponad wszystko dlatego też są w stanie w taki sposób prowadzić biznes nie wygryzając się nawzajem… ale nie o tym.

 

Rodzina była niesamowita! Chwilkę posiedzieliśmy aby podziwiać piękno bijącej o statek błękitnej wody i oddalającego się od nas w szybkim tempie lądu i się zaczęło…

Nagle najmłodsza pracownica wybiegła nie wiadomo skąd i zaczęła podrywać wszystkich na pokładzie do TAŃCA!  Wyobrażacie sobie ludzi, którzy non stop potykają się jeden o drugiego i upadają? Właśnie w taki oto sposób wyglądała nasza nauka tańca Zorby. Było niesamowicie! Jeszcze nigdy taniec nie sprawiał mi tyle radochy! Nie było chyba osoby na pokładzie, która by się nie śmiała. Wszyscy tańczyliśmy, a w sumie próbowaliśmy tańczyć. Uwierzcie, że to wcale nie było takie łatwe tańczyć na pokładzie płynącego statku. Zabawa była rewelacyjna!

Po chwili z kabiny wybiegł kapitan z jakimiś dziwnymi woreczkami i zaczął bardzo głośno krzyczeć! Troszkę się wystraszyliśmy, ale to było z jego strony zamierzone. Zależało jemu na tym, abyśmy się wystraszyli. Bardzo miły, typowo starszy Kapitan zaczął krzyczeć, że inny statek próbuje nas wyprzedzić, a my nie możemy na to pozwolić, dlatego też poprosił nas abyśmy chwycili za woreczki wypełnione morską wodą, które nam wręczył i UWAGA… zaczęli rzucać w ludzi na pokładzie drugiego statku! Myślałam, że to żart. Kapitan rzucił pierwszy. Kiedy wszyscy podłapali świetną zabawę i to, że woreczki rzucone na wodę się na niej odbijają kilkukrotnie niczym kamienie rzucające o tafle wody w dzieciństwie, dorwaliśmy się do sterty leżącej na podłodze i zaczęliśmy rzucać w ludzi płynących na drugim statku! Niestety tamte osoby nie były nam dłużne i dosłownie po chwili to my oberwaliśmy. Byliśmy cali mokrzy i w ogóle tym faktem nie przejęci!

To jednak nie wszystkie atrakcje naszego cudownego rejsu na Skiathos! Właściciele statku zrobili nam chwilową przerwę i wtedy mieliśmy więcej czasu na to aby w końcu rozejrzeć się dookoła. Co chwilę mijaliśmy kolejną niewielką wyspę, u której stup ukrywały się jedynie ryby. Niesamowite widoki! To był mój pierwszy rejs i zarazem pierwszy raz w życiu widziałam na żywo jakąkolwiek wyspę, tak więc dla mnie to było coś niesamowitego.

 

Chciałabym bardzo podziękować tym cudownym i uśmiechniętym ludziom, którzy zorganizowali nam tak ekscytujący rejs! Bardzo miło wspominam ten czas i z pewnością  zapamiętam go na bardzo długo! Gdyby każdy człowiek był tak życzliwie nastawiony do drugiego człowieka to świat byłby zdecydowanie piękniejszy. Dlaczego kładę taki nacisk na podejście tych ludzi? Tylko dlatego, że w naszym świecie każdego dnia narastają sytuacje konfliktowe, a przez ostatnie lata, w trakcie których studiowałam taki, a nie inny kierunek zetknęłam się ze znacznie większą liczbą problemowych ludzi, niż uśmiechniętych i pozytywie nastawionych do życia, dlatego też doceniam każdy szczery uśmiech skierowany w moja stronę i z drugiej strony staram się obdarowywać ludzi swoim uśmiechem. Uśmiech jest prowodyrem pozytywnych emocji, którymi możemy pokazać, iż doceniamy obecność innych ludzi, tak więc (chociaż tego nie widzicie) siedząc teraz i pisząc dla was ten post ze szczerym uśmiechem na twarzy związanym z miłymi wspomnieniami  jeszcze raz dziękuję całej naszej cudownie naładowanej pozytywnymi emocjami wycieczce! Zarażajcie szczerym uśmiechem!!!

Moją dziewiczą wyspą była właśnie Skathos, której nie zapomnę do końca życia! Jestem bardzo ciekawa jaka była Wasza pierwsza odwiedzona wyspa. Piszcie w komentarzach.

Next Post

Previous Post

3 Comments

  1. Mała Mikunia Luty 28, 2018

    Też bym tak chciała! 😉

  2. Natalia Luty 27, 2018

    Delfiny? Muszę kiedyś odbyć taki rejs! :))) Moją pierwszą wyspą była wyspa Wolin, haha! 😀
    No a tak serio to chyba Korsyka 🙂 jakoś wczesną wiosną i kiepską pogodę zafundowała 😉

Leave a Reply

© 2018 Technika podróżnika

Theme by Anders Norén