Technika podróżnika

Watykan otulony tajemnicą…

Dlaczego Watykan był dla mnie taki tajemniczy… dowiecie się przy następnym i zarazem ostatnim wpisie, który dotyczy wakacji w słonecznej Italii

Może niektórzy z Was zaraz mnie skrytykują ale zacznijmy od tego, że jestem osobą wierzącą. Może i nie zawsze postępuję właściwie, ale nikt z nas idealny nie jest, a wielka szkoda! Świat z pewnością byłby zdecydowanie piękniejszy. Niestety musimy się pogodzić z tym jak on wygląda i zmieniać w szczególności samych siebie aby osiągnąć doskonałość duchową i pełnię szczęścia.

Wróćmy do samego Watykanu. Jak już mieliśmy wchodzić z moimi Rodzicami na plac św. Piotra poznaliśmy pewną polską rodzinę, która w tym samym czasie przyjechała zwiedzać Rzym. Wiadomo jak to jest na wakacjach za granicą, kiedy Polak poznaje Polaka zachowuje się tak jakby znał go całe życie. Jakoś bardziej się docenia kogoś z kim można normalnie porozmawiać… w naszym pięknym języku, zresztą kto z Was podróżuje ten doskonale wie o czym mówię.  W błyskawicznym czasie nawiązaliśmy ze sobą dobry kontakt i postanowiliśmy więc razem zwiedzić Watykan.

Kiedy trafiliśmy już na plac św. Piotra zrobiliśmy kilka zdjęć i postanowiliśmy wejść do środka, a następnie na kopułę Watykanu. Plac wyglądał niesamowicie… fontanny… kolumny… Bardzo chciałam to wszystko zobaczyć, ale w tamtym czasie czułam się jedynie tak jakbym zwiedzała kolejny starodawny budynek, który w pewien sposób zapierał dech w piersi.

Zdjęcie przy fontannie, zdjęcie przy filarze, zdjęcie ujmujące cały główny budynek Watykanu, czyli typowi  z nas turyści.

Kiedy już przeszliśmy cały plac wzdłuż i wszerz postanowiliśmy, w końcu wejść do środka. Przy wejściu musiałyśmy zakryć swoje ramiona chustą, gdyż jak wiadomo wejście w nieodpowiednim stroju jest zabronione. Spodnie za kolana, długie sukienki i można było śmiało zwiedzać Serce Watykanu. Akurat w tym momencie prawdopodobnie prowadzono mszę, a przynajmniej tak to wyglądało.  Oczywiście wnętrze było przepiękne, jednak to co mnie wtedy ogarnęło to nie był tylko i wyłącznie zachwyt jego przesyceniem i bogactwem jak to było w momencie zwiedzania placu. To było coś więcej, coś czego nie potrafię opisać i wyjaśnić. Stanęłam jak wryta. Modlitwa męskiego chóru niosła się po całym holu odbijając się od każdej ściany. Nie wiedziałam co się dzieje, zakręciło mi się przez chwilę w głowie i w pewnym momencie coś poczułam, nieprawdopodobne ciepło… czyjąś obecność. Mama zachwycona podbiegła do mnie i powiedziała, że idziemy zobaczyć grobowiec naszego kochanego Jana Pawła II, wtedy automatycznie się ocknęłam. Odwróciłam się w stronę wyjścia i zobaczyłam przepięknie padające pod kątem światło. Musiałam od razu zrobić zdjęcie, gdyż wyglądało to nietypowo. Następnie poszliśmy w stronę grobowców.

Przechodziliśmy korytarzem mijając wiele grobowców wcześniejszych Papieży. Kiedy doszliśmy do obranego wcześniej przez nas celu zauważyliśmy, że tylko w tamtym miejscu znajdowała się grupa skupionych na modlitwie ludzi, a obok stał ochroniarz.

Przy samym grobowcu była umieszczona tabliczka, na której widniał napis, że robienie zdjęć jest zakazane. Oczywiście z nowo poznaną koleżanką i kolegą uznaliśmy, że musimy cyknąć zdjęcie i nikt nam tego nie zabroni. Nie ukrywam, że trochę się obawialiśmy tego przerażającego ochroniarza. Podczas całej wycieczki we Włoszech robiłam zdjęcia tylko i wyłącznie swoim telefonem. Znacznie bardziej go wolałam go od aparatu może dlatego, że był mniejszy i wygodniejszy. Po szybkiej naradzie w trójkę uzgodniliśmy, że ja robię zdjęcia, natomiast znajomi zajmują się tworzeniem sztucznego tłumu i dyplomatycznym hałasem aby odwrócić na ułamek sekundy uwagę ochroniarza, w końcu żadne z nas nie chciało zadrzeć z takim Panem.   Uważaliśmy, że to przecież nic złego zrobić takie zdjęcie, tak więc wzięliśmy się do roboty niczym rasowi przestępcy z wyższych sfer. Znajomi zaczęli się przepychać przez kilka osób dość hałaśliwie aby zobaczyć bliżej pomnik, natomiast ja stanęłam w idealnym miejscu chowając się za pewnym znacznie większym od siebie panem. Wyjęłam dyskretnie telefon i cyk… z tego wszystkiego zapomniałam, że nie wyłączyłam dźwięku no i flesz poszedł po oczach ochroniarzowi. Ajć! Ostry przypał. Wszyscy się odwrócili a my się szybko zawinęliśmy ze swoim łupem, mając nadzieję, że nie mieliśmy ochrony na ogonie. Mieliśmy ogromne szczęście, gdyż ochroniarz jedynie spojrzał w naszym kierunku.  Uciekaliśmy z miejsca zbrodni z palpitacją serca.

Kiedy odeszliśmy na bezpieczną odległość, zaglądaliśmy jeszcze przez chwilę czy aby na pewno żadna ochrona za nami nie idzie, po czym uspokoiliśmy się i poszliśmy zwiedzać dalej Watykan. Myślałam, że na tym się skończyło i jest już wszystko ok.

Postanowiliśmy zatem wejść na kopułę. W pewnym momencie musieliśmy iść opierając się na boczną ścianę, ponieważ korytarz był bardzo zwężony. W tamtym momencie chciałam już zawrócić. Nie lubię takich ekscesów jak ciasne pomieszczenia, zwężenia, przez które muszę się przecisnąć no i oczywiście podziwiania panoram z wysokości… Klaustrofobia i lęk wysokości to za dużo powiedziane, ale te dwie czynności, nie należą do moich faworytów.

Niestety tym razem musiałam, ale nie powiem, było warto. Kiedy doszliśmy na miejsce, czyli na samą górę Watykańskiej kopuły widok z góry z jednej strony mnie przeraził, natomiast z drugiej był obłędny!!

Z jednej strony cały plac św. Piotra, z drugiej ogrody Watykańskie.  Obłęd… oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu! Z łatwością mogliśmy dostrzec z tego miejsca posąg Jezusa, apostołów i świętych, znajdujące się na szczycie Bazyliki Świętego Piotra Niesamowite przeżycie! Nigdy nie widziałam tak pięknego widoku, niestety trzeba było pomału schodzić z kopuły.

Po zejściu zwróciliśmy jeszcze raz uwagę na kopułę z wewnętrznej strony świątyni, która została zaprojektowana przez Michała Anioła i nadszedł najwyższy czas na opuszczenie tego zachwycającego na każdym kroku miejsca.

Next Post

Previous Post

30 Comments

  1. Mri Maj 29, 2018

    Hehehe ubawiłam się do łez! 😀😀

  2. Maja Maj 25, 2018

    Ma moc! 😉

    Byłam tam dwa razy i na pewno jeszcze wrócę.
    Widok z kopuły jest mega, ale wchodzi się ciężko 😐

    • Nikola Maj 25, 2018 — Post Author

      Ja też miałam problem z wejściem, przynajmniej na tym ciasnym odcinku…. Nie lubię takich przejść, lecz na całe szczęście było krótkie 🙂

  3. Malinka Kwiecień 24, 2018

    Jest to jedno z tych miejsc do których zdecydowanie trzeba wrócić. Niedosyt związany z Watykanem jest ogromny przynajmniej w moim przypadku. Niesamowite miejsce i chce się więcej. 😉

  4. Karinaa Kwiecień 18, 2018

    Faktycznie ochrona na Watykanie jest bezlitosna i strach się ich bać! 😉

  5. Girls in Heels Kwiecień 16, 2018

    Watykan jest przepiękny i zupełnie inny na żywo 🙂

  6. Magda Styczeń 31, 2018

    Watykan wciąż na naszej liście! Zazdroszczę 🙂 Zdjęcie pierwsze powala. Super!

    • Nikola Luty 3, 2018 — Post Author

      Koniecznie musicie się tam wybrać. Niesamowite miejsce. Pozdrawiam 😉

  7. Mała Mikunia Styczeń 29, 2018

    Zazdroszczę tak ciekawego zwiedzania Watykanu jak i poznania tak ciekawych ludzi! Mam nadzieję, że też będę mogła kiedyś na wakacjach poznać tak pozytywnych polaków jak Tobie się to udało 😉

    • Nikola Styczeń 29, 2018 — Post Author

      Ja również mam nadzieję, że się Tobie w końcu tak poszczęści 😀 Nie ma to jak dobra ekipa w podróży, ale sama się przekonasz 😉 Ja właśnie dzięki świetnym ludziom miło wspominam każdą podróż 😉

  8. kinga Styczeń 28, 2018

    Bardzo fajny blog 😀 Bardzo ciekawy Powodzenia

  9. Natalia | Amici de Bici Styczeń 28, 2018

    Haha 😀 ale nie raz widziałam w akcji tych ochroniarzy, potrafią być bardzo nieprzyjemni w stosunku do nieposłusznych turystów 😉 dobrze, że Wam się udało uciec 😀

    • Nikola Styczeń 28, 2018 — Post Author

      Też się cieszę bo inaczej mogłoby być kiepsko 😀 Do teraz pamiętam jak bardzo byliśmy wystraszeni całą tą sytuacją 😉

  10. Anonim Styczeń 24, 2018

    Super Nikola

  11. Magda Styczeń 24, 2018

    No Nikola 😛 nie wiedziałam, że ty taka niegrzeczna jesteś 😉 zakaz zdjęć a Nikola cyk cyk 😛 i to z fleszem 😀 hehehe.
    Za to wpis bardzo fajny 😉 ale dawaj więcej zdjęć, bo super Ci wychodzą 😀

  12. JUSTYS Styczeń 24, 2018

    Super !!

  13. Marek Styczeń 23, 2018

    Oby tak dalej! 😁

  14. Teresa Styczeń 23, 2018

    Niesamowity, fantastyczny i fajny blog.

  15. LECH Styczeń 23, 2018

    Nikola,nie wiedziałem że tak fajnie potrafisz opowiadać, jestem pod ogromnym wrażeniem, Śmiało możesz pisać felietony podróżnicze.Trzymam kciuki za Twój sukces .To jest Twoje powołanie.!!!!

Leave a Reply

© 2018 Technika podróżnika

Theme by Anders Norén